Skarbnica tekstów duchowych
Zdobywaj wiedzę o ukrytej w Tobie boskości za pośrednictwem naszych bezpłatnych programów internetowych.
MISTERIA ZŁOTEGO RÓŻOKRZYŻA
REFLEKSJA 2 – Podjęcie właściwej decyzji

Podjęcie właściwej decyzji – PODCAST
Świat i ludzkość wkraczają w trudne czasy – dosłownie i w przenośni. Wiele niekorzystnych, globalnych zjawisk będzie się nakładać jednocześnie, wywołując niszczycielskie burze. Kiedy możemy spodziewać się destrukcyjnych skutków takich procesów, jak zmiany klimatyczne, zanieczyszczenie środowiska, promieniowanie, masowe migracje, przeludnienie, populizm czy rozwój sztucznej inteligencji? Tego nie wiemy – ale jedno jest pewne: one nadejdą. Wszystko, co powstało, musi bowiem kiedyś przeminąć. A gdy ludzkość obiera ścieżki sprzeczne z boskim planem, prawo przyczyny i skutku wprowadza nieuniknione korekty.
Czy istnieją sposoby, by katastrofom zapobiec, opóźnić je lub złagodzić ich skutki? Różokrzyżowcy – dawni i współcześni – zapraszają nas do wsłuchania się w głos wewnętrzny, w głos różanego serca.
Wspomniane wielkie, globalne problemy nie są od siebie oderwane – są ze sobą powiązane i mają wspólne źródło: stan zawężonej świadomości, cechujący się jednostronnością, egocentryzmem i brakiem troski o większą całość. Proces indywidualizacji, jaki dokonał się w społeczeństwie, przyniósł wiele cennych owoców, ale został doprowadzony do skrajności.
Wielką trudnością jest to, że niemal wszyscy się przybliżają, a nikt nie patrzy z dystansu. W sensie symbolicznym – my, ludzie XXI wieku – wolimy spoglądać przez mikroskop niż przez teleskop. Na myśl o czymś tak abstrakcyjnym, jak boski plan, nie chcemy tracić czasu, ponieważ nie przynosi to bezpośrednich, mierzalnych korzyści. Jako społeczeństwo przykładamy zbyt dużą wagę do tego, co materialne i indywidualne, a zbyt mało uwagi poświęcamy temu, co duchowe i wspólne.
Taką diagnozę stawia profesor Klaas van Egmond, specjalista w dziedzinie nauk o Ziemi na Uniwersytecie w Utrechcie, który szczegółowo omawia ten temat w swojej książce „Homo universalis, boek van Klaas van Egmond voor een nieuwe Europese Renaissance” (Homo universalis – moralny kompas dla nowego europejskiego renesansu) opublikowanej w czerwcu 2019 roku. W publikacji tej posługuje się modelem, który może pomóc w odnalezieniu właściwej drogi – drogi środka – zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i zbiorowym.
Jego „moralny kompas” to dwuwymiarowy układ współrzędnych: oś pozioma obrazuje polaryzację między zbiorowością a jednostką, a oś pionowa – między duchowością a materializmem. Na tej symbolicznej tarczy można wyróżnić cztery kwadranty, z których każdy ma swoje charakterystyczne cechy.
Van Egmond – nawiązując do etyki cnót Arystotelesa – dowodzi, że kluczowe znaczenie ma dążenie do równowagi między tymi biegunami poprzez nieustanne poszukiwanie centrum. Historia bowiem wielokrotnie pokazywała, że jednostronność i odejście od środka prowadzą do poważnych problemów, a niekiedy wręcz do katastrof, gdy wartości ulegają wypaczeniu i degeneracji.

Przywrócenie równowagi
Silne skupienie się na duchowości i tym, co kolektywne – lewy górny kwadrant na powyższej ilustracji – prowadzi do fundamentalizmu. Było to przyczyną m.in. krucjat przeciwko katarom w XIII wieku oraz wojny trzydziestoletniej (1618–1648) między katolikami a protestantami. Połączenie tego, co zbiorowe i materialne – lewy dolny kwadrant – doprowadziło do wypaczeń, których skrajnymi przykładami były stalinizm oraz dwie wojny światowe. Obecnie ludzkość znajduje się przede wszystkim w prawym dolnym kwadrancie, czyli w obszarze, gdzie dominują wartości indywidualne i materialne.
Wygląda na to, że – niczym archetypowy uczeń czarnoksiężnika – przywołaliśmy siły, których nie potrafimy już kontrolować. Jeśli nie podejmiemy działań zmierzających do przywrócenia równowagi, według Klaasa van Egmonda nieuchronnie zmierzamy ku kryzysowi ekologicznemu i ekonomicznemu. Pisze on:
Po zakończeniu renesansu, około 1600 roku, zaczęliśmy coraz bardziej skupiać się na szczegółach – zwłaszcza w rozwijającej się od tego czasu nauce. Wysiłki badawcze stały się redukcjonistyczne: koncentrowały się przede wszystkim na zdobywaniu coraz większej wiedzy o coraz mniejszych wycinkach rzeczywistości. Choć pozwoliło to człowiekowi osiągnąć niespotykany wcześniej poziom wygody i kontroli nad światem materialnym, spowodowało również liczne problemy, ponieważ stracił on z oczu szerszy kontekst. Powracając do idei renesansowych, odzyskujemy zdolność dostrzegania tej większej spójności — a wraz z nią również renesansowy ideał człowieka uniwersalnego, homo universalis. W tym idealnym obrazie człowieka i świata, człowiek postrzega siebie w każdym aspekcie jako część większej całości. Dąży do rozwinięcia wszystkich swoich umiejętności i zdolności, aby stać się osobą wszechstronną, obeznaną we wszystkim.
Wysłannicy Różokrzyża, których szczegółowo omawiamy w jednym z programów Skarbnicy Tekstów Duchowych, mogą być bez wyjątku określeni mianem ludzi uniwersalnych. Klasycznym przykładem homo universalis pozostaje jednak Włoch Leonardo da Vinci (1452–1519). Ten genialny człowiek renesansu był malarzem, rysownikiem, architektem, wynalazcą, inżynierem hydrotechniki, filozofem, fizykiem, chemikiem, anatomem, rzeźbiarzem, pisarzem, kompozytorem, kartografem… i kimś jeszcze więcej. Jednym z jego najsłynniejszych rysunków jest tzw. Człowiek witruwiański, w którym ukazane są proporcje ludzkiego ciała (zob. ilustracja powyżej). Klaas van Egmond wielokrotnie posługuje się tym rysunkiem jako kompasem moralnym w swojej książce, aby podkreślić znaczenie równowagi i stosowania ludzkiej miary.
W renesansowym ideale homo universalis przypisuje się mniej więcej taką samą wartość zarówno duchowym aspektom człowieka (góra), jak i jego aspektom materialnym (dół), a także jego indywidualności (prawo) i kolektywowi (lewo).
Jest to zgodne z naukami wszystkich autentycznych religijnych i duchowych tradycji: człowiek jest powołany do tego, by być żywym pomostem między niebem a ziemią, i powinien działać oraz żyć zarówno samodzielnie, jak i we współpracy z innymi. Co więcej – idea ta znajduje wspaniały wyraz w symbolu krzyża, na którego przecięciu rozkwita róża. Ważne jest, aby uświadomić sobie, że krzyż z kwitnącą różą, podobnie jak wszystkie inne symbole, może być interpretowany na wiele różnych sposobów.

Herb rodowy
Słowo „różokrzyż” pojawia się po raz pierwszy w książce „Alchemiczne gody Chrystiana Różokrzyża anno 1459”, która została wydana drukiem w 1616 roku w Strasburgu, w języku niemieckim. Dzieło to opiera się na manuskrypcie, który Johann Valentin Andreae napisał najprawdopodobniej około 1604 roku, lecz który niestety zaginął. Zadziwiające jest to, że symbol Różokrzyża można już dostrzec w herbie rodowym, który przyjął Jakob Andreae – ojciec Johanna Valentina. Nie jest to klasyczny pionowy krzyż z jedną różą, lecz krzyż św. Andrzeja z czterema różami (zob. ilustracja poniżej). Wybór krzyża św. Andrzeja doskonale współgra z nazwiskiem Andreae, zaś róże mogą nawiązywać do wielkiego reformatora Marcina Lutra, który wybrał herb z białą różą, czerwonym sercem i czarnym krzyżem w środku.
Zarówno ojciec, jak i dziadek Johanna Valentina Andreae byli teologami i pełnili funkcję pastorów luterańskich. Krzyż św. Andrzeja przypomina grecką literę chi, będącą pierwszą literą imienia Christos (Chrystus). To z kolei przywodzi na myśl starożytny monogram Chrystusa, który jest skrótem greckiego słowa χριστός (Christos) i składa się z dwóch greckich liter: χ (chi) i ρ (rho). Symbol ten bywa również nazywany krzyżem rho. Od tego określenia w wielu językach europejskich łatwo przejść do słowa „różokrzyż”: rosae crucis, rosencreutz, rose croix, rosycross, rosa cruz, rosa croce itd. W „Fama Fraternitatis R.C.” z 1614 roku czytamy:
Aby każdy chrześcijanin wiedział, jakiej jesteśmy wiary i wyznania, wyznajemy, że znamy Jezusa Chrystusa, tak jak w tych ostatnich czasach, szczególnie w Europie, jest On jasno i wyraźnie głoszony.
Nazwa, symbol i braterstwo Różokrzyża odnoszą się bardzo wyraźnie do Chrystusa, który przeszedł przez drogę róży i krzyża — via dolorosa. Obraz róży jest niezwykle uniwersalny i symbolizuje między innymi życie, miłość, wieczność, radość, duszę, dar oraz boską iskrę w sercu człowieka. W XV wieku w heraldyce pojawiły się dwie znane stylizowane róże: w Niemczech – Lippijska Róża rodowej rodziny von Lippe oraz w Anglii – Róża Tudorów – ówczesnego brytyjskiego domu królewskiego. Ruch Różokrzyża od początku XVII wieku jest silnie związany z Europą.
„Fama Fraternitatis R.C.” jest skierowana do głów państw, rządów i uczonych Europy, jednak nie oznacza to, że trzeba być uczonym, aby dołączyć do braterstwa. W paragrafie 5 „Confessio Fraternitatis” z 1615 roku czytamy:
Fama musiała być ponadto wydana w macierzystym języku każdego, ażeby nie zostali pominięci ci, których – nawet jeśli liznęli tylko troszkę nauki – Bóg nie wykluczył ze szczę- ścia Braterstwa, które zna różne szczeble.
W rozdziale 6 swojej książki „Gnostyczne Misteria Pistis Sophii” Jan van Rijckenborgh potwierdza tę ideę następującymi słowami:
Są ludzie, którzy chcą podejść do tajemnicy nowego narodzenia człowieka jak do problemu doktrynalnego. Pragną uczynić z niej „studium”, rozważać ją jak zwiedzający wystawę, zafascynowany kunsztem wystawcy. Lecz Gnoza nie pozwala się wystawiać na pokaz! Objawia się jedynie tym, którzy zbliżają się do niej z żywą duszą i w prawdziwej potrzebie. Gnoza nigdy nie stanie się nauką, którą można wykładać na uniwersytecie – jest przeznaczona dla ludzi z płonącym sercem. […] Obecność iskry ducha odczuwa się w stanie bytu, który można określić jako niepokój. Ten stan można wyjaśnić podatnością na pewną grupę elektromagnetycznych wpływów, emitowanych przez to, co nazywamy Uniwersalnym Braterstwem. […] Doświadczanie tego pola skłoniło niektórych poetów, myślicieli i powieściopisarzy wszystkich czasów do przezwyciężenia swojej nieśmiałości wobec prostoty i odważnego zbliżenia się do światła tajemnic. Okazało się wtedy, że właśnie ta prostota i nieskomplikowanie są najkrótszą drogą do celu – do dziecięctwa Bożego.
Droga powrotna do pierwotnej ojczyzny to droga Różokrzyża, którą każdy człowiek musi kiedyś przejść – czy to w tym życiu, czy w kolejnej inkarnacji. Ta ścieżka została pięknie podsumowana w logionie 2 Ewangelii Tomasza, gdzie Jezus mówi: „Niech ten, który szuka, nie ustaje w poszukiwaniu aż znajdzie. I gdy znajdzie, zadrży, a jeśli zadrży, będzie się dziwił i będzie panował nad Pełnią”.
Niepokój
W przypadku Chrystiana Różokrzyża, prototypu człowieka podążającego wyzwalającą ścieżką, jego wieloletnie poszukiwania prowadzą także do niepokoju. Kiedy w wieczór przed Wielkanocą otrzymuje zaproszenie od przedstawiciela Uniwersalnego Braterstwa, ogarnia go strach, lęk i niepewność. Wydaje się zmierzać bardziej ku zagładzie niż ku wyzwoleniu. Pierwszy rzeczywisty i głęboki kontakt z Gnozą nie jawi się jako pełna miłości troska, lecz jako dezorientacja i burza. Jest to ta sama burza, o której wspomina psalmista (Psalm 107:25–30), ta, która rozszalała się nad Jeziorem Galilejskim, gdy uczniowie płynęli z Jezusem; to również burza opisana przez Johanna Valentina Andreae na początku jego książki „Christianopolis” z 1619 roku, a także burza stanowiąca centralny motyw w sztuce Williama Szekspira „The Tempest” (Burza).
U wielu ludzi, którzy doświadczają wewnętrznego dotknięcia przez Gnozę, burza ta pojawia się w momencie, gdy ich życie staje pod znakiem zapytania — w czasie zamętu i wewnętrznego chaosu, związanych z fazą przejściową. Dotychczasowy obraz człowieka i świata przestaje im wystarczać, zaczyna się rozpadać. Wtedy pojawia się pytanie: „Co jeszcze mam zrobić w tym życiu?”
Gdy tylko wkraczają na gnostyczną ścieżkę, pojawia się w nich radość i poczucie nowej perspektywy, ale też niepewność – czy zdołają nią podążać? Staje się bowiem jasne, że nie jest to już kwestia zwykłego wyboru. Wynika to wyraźnie z zaproszenia, które otrzymuje Chrystian Różokrzyż – tekst kończy się słowami:
Bądź czujny w tej potrzebie! skrzętnie badaj samego siebie! Jeśli nie obmyjesz się pilnie, ślub zaszkodzi ci nieomylnie. Szkodę poniesie, kto stąd odbieży. Kto jest zbyt lekki, niechaj się strzeże.
Chrystian Różokrzyż stoi przed wyborem: może pójść lub nie pójść na wesele święto zjednoczenia Króla, symbolu Ducha, i Królowej, symbolu Duszy. Wciąż jeszcze nie wie, co powinien uczynić. Jeśli jednak zdecyduje się wyruszyć, będzie musiał wspiąć się na górę, na której stoją trzy świątynie. Karl von Eckarthausen nazywa te trzy świątynie przedsionkiem, miejscem świętym i najświętszym. Możemy je również rozumieć jako trzy świątynie w człowieku: sanktuarium serca, sanktuarium głowy i sanktuarium miednicy, które powinny współdziałać niczym trzy zharmonizowane przybytki. Alchemiczne zaślubiny… podjąć wyzwanie, czy je odrzucić? Oto pytanie, przed którym staje Chrystian Różokrzyż – i każdy człowiek wewnętrznie poruszony przez Gnozę.
Na takie pytanie nie da się odpowiedzieć na podstawie zwykłego rozumowania czy uczucia. Logiczne myślenie nie ma tu zastosowania, ponieważ dostępnych jest zbyt mało informacji. Poleganie na uczuciach bywa mylące, gdyż są one często zabarwione przez przeszłe doświadczenia, osobiste lęki i pragnienia. Pytanie, o które tu chodzi, wykracza poza granice „ja”, co oznacza, że „ja” nie jest w stanie udzielić na nie właściwej odpowiedzi.
Dlatego Chrystian Różokrzyż nie podejmuje pochopnej decyzji, lecz ucieka się do najpewniejszej dla siebie i najbezpieczniejszej drogi: przed snem prosi o wgląd i przewodnictwo ze świata duchowego. I jest mu ono dane w formie snu o wyzwoleniu z wieży więziennej. Po przebudzeniu w dzień Wielkanocy – nowego początku – przygotowuje się, wkładając białą lnianą szatę i przepasując się krwistoczerwoną wstęgą, którą krzyżuje na ramionach. Do kapelusza przytwierdza cztery czerwone róże.

Biała szata i czerwona wstęga
W stroju tym możemy rozpoznać herb rodowy Johanna Valentina Andreae. Biała szata wskazuje, że Chrystian Różokrzyż przeszedł przez proces oczyszczenia i dlatego jest dobrym kandydatem do alchemicznych godów. Słowo kandydat pochodzi od łacińskiego candidatus, co dosłownie oznacza: „ubrany na biało”. Czerwona wstęga, przewiązana na krzyż na jego ramionach, symbolizuje, że Chrystian Różokrzyż nie kieruje się już wyłącznie naturalnymi instynktami i popędami. Jego życie stało się wyrazem głębszej świadomości — świadomości zakorzenionej w sercu, które przemieniło się w duchowe sanktuarium. To tam została rozpalona boska iskra Ducha. Połączenie głowy z tym duchowym centrum nastąpi dopiero na kolejnym etapie wewnętrznej przemiany, a z czasem również miednica zostanie włączona w obieg gnostycznego światła, przepływającego przez całe ciało.
Chrystian Różokrzyż nosi już w sobie pewne wyobrażenie o obietnicy procesu wewnętrznej odnowy, który ma się w nim dokonać – wyraża to, umieszczając na swoim kapeluszu cztery czerwone róże. Symbolizują one cztery wymiary człowieka, które powinny zostać zharmonizowane i rozkwitnąć: ciało materialne, osobowość, Dusza i Duch. Razem tworzą one tzw. kwadrat budowy, stanowiący fundament, na którym ma zostać wzniesiona świątynia nowego człowieka. Kolory biały i czerwony symbolizują drugą oraz trzecią, a zarazem ostatnią fazę alchemicznego procesu przemiany: albedo (białą) i rubedo (czerwoną). Pierwsza faza, znana jako nigredo, wiąże się z czernią i oznacza rozkład starego człowieka. Strój Chrystiana Różokrzyża wskazuje, że zakończył on już etap nigredo, w chwili obecnej znajduje się w fazie albedo, a faza rubedo – ostateczne dopełnienie procesu – już się wyłania na horyzoncie.
Chrystian Różokrzyż zabiera ze sobą w drogę proste pożywienie: chleb, wodę i sól. Odpowiadają one trzem alchemicznym zasadom, wprowadzonym przez Paracelsusa: siarce, rtęci i soli. Zanim wyruszy, modli się o boskie prowadzenie, które ma go doprowadzić do pomyślnego końca wędrówki. Składa również obietnicę, że jeśli z łaski Bożej zostanie mu coś objawione, nie wykorzysta tej wiedzy dla własnej chwały czy uznania w świecie, lecz dla uwielbienia imienia Boga i służby bliźniemu. Świadczy to o tym, że Chrystian Różokrzyż przeszedł już pewien proces oczyszczenia – przeniósł centrum swojej świadomości z sanktuarium miednicy do serca, w którym może zacząć objawiać się Duch.
Gdy Chrystian Różokrzyż, dobrze przygotowany, opuszcza swoją chatkę i wyrusza w drogę, jego serce napełnia się radością. Idąc przez las, zachwyca się pięknem natury i spontanicznie zaczyna śpiewać hymn pochwalny – o Bogu, stworzeniu i człowieku. Jednak radość z kontaktu z naturą nie jest celem jego podróży. Zmierza ku alchemicznemu weselu, które zostało mu objawione w widzeniu siedem lat wcześniej.
W miarę jak posuwa się naprzód, jego pole widzenia się rozszerza. W pewnym momencie dociera na rozległą równinę porośniętą wrzosem, gdzie słońce świeci jaśniej niż w cieniu leśnych drzew. Na wrzosowisku stoją trzy piękne, wysokie cedry, których cień daje wędrowcowi ukojenie i zaprasza do odpoczynku. To idealne miejsce na chwilę wytchnienia i prosty, pełen wdzięczności posiłek.
Drewno cedrowe na świątynię
W Starym Testamencie cedr jest często wspominany jako symbol mocy, siły, piękna i godności. Wynika to nie tylko z majestatycznej formy tego drzewa, ale także z wyjątkowej jakości jego drewna, które w starożytności było cenionym materiałem budowlanym –szczególnie do wznoszenia pałaców i świątyń. Najsłynniejszym przykładem jest pierwsza świątynia w Jerozolimie, zbudowana z cedrów libańskich na polecenie króla Salomona.
Budową kierował Hiram Abiff, mistrz budowlany i wysoki wtajemniczony w misteria. Postać Hirama stała się centralną figurą żydowskiej legendy, która tematycznie nawiązuje do znacznie starszego egipskiego mitu o Ozyrysie. Legenda ta odegrała istotną rolę w rytuałach wolnomularskich, stając się jednym z ich duchowych filarów.
Według Rudolfa Steinera, Hiram Abiff był inkarnacją w mikrokosmosie, w którym później miał żyć Łazarz — przyjaciel Jezusa — ten sam, którego wskrzeszenie zostało opisane w tajemniczy sposób w 17. rozdziale Ewangelii Jana. Wydarzenie to interpretowane jest jako akt duchowego wtajemniczenia. W tym samym mikrokosmosie, jak twierdzi Steiner, miało dojść do kolejnych inkarnacji indywidualności znanej pod zagadkowym imieniem Chrystian Różokrzyż. Wśród nich znalazł się m.in. cudotwórca z Europy, który przeszedł do historii pod imieniem Saint Germain (1696–1784). Choć prawdziwość tych twierdzeń jest trudna do potwierdzenia, nie ma to kluczowego znaczenia – istotą przesłania Różokrzyża nie są historyczne fakty, lecz duchowa treść i wewnętrzna przemiana człowieka.
W cedrze możemy dostrzec symbol perspektywy rozwoju duchowego. Psalmista pisze: „Sprawiedliwy zakwitnie jak palma, wyrośnie jak cedr na Libanie” (Psalm 92:13). Trzy cedry, które dają cień głównej postaci, można odczytać jako obraz ludzkiej Duszy wyrażonej w trzech wewnętrznych sanktuariach: głowy, serca i miednicy. Odpowiadają one trzem aspektom człowieka – myśleniu, czuciu i działaniu – które powinny zostać zharmonizowane w procesie duchowego dojrzewania. Tak jak promienie słoneczne zostają złagodzone przez cień cedrów, tak siła Ducha – Duchowego Słońca – zostaje przefiltrowana i zrównoważona przez Duszę, aby mogła zostać przyjęta i transformować człowieka.
Nastrój Chrystiana Różokrzyża zmienia się – radość ustępuje miejsca zadumie i niepewności. Przy trzech cedrach natrafia na skrzyżowanie czterech dróg. Musi wybrać jedną z nich, co okazuje się trudnym wyzwaniem, ponieważ zgodnie z napisem umieszczonym na drzewie, każda z dróg niesie ze sobą poważne ryzyko. Jednak Chrystian żyje już w świadomości Nowej Duszy, co symbolicznie wyrażają trzy cedry tworzące trójkąt – obraz zharmonizowanego sanktuarium głowy, serca i miednicy. To znak, że jego myślenie, czucie i działanie zaczynają współbrzmieć ze sobą w duchowej jedności.
Cztery drogi, z których każda może – choć nie bez trudu – doprowadzić do upragnionego celu, można rozumieć jako ścieżki ciała, osobowości, Duszy i Ducha. Wybór jednej z nich staje się nie tylko decyzją praktyczną, ale przede wszystkim aktem wewnętrznego rozpoznania.
Droga ciała wiąże się z bardzo surową samodyscypliną oraz skrupulatnym wykonywaniem odpowiednich ćwiczeń, dzięki którym w ciele rozwijają się silne przepływy energii. Napis na drzewie określa tę pierwszą ścieżkę jako krótką, lecz niebezpieczną. Na tej ezoterycznej drodze konieczna jest dogłębna wiedza oraz osobiste prowadzenie przez godnego zaufania i doświadczonego nauczyciela. Największym zagrożeniem jest uwolnienie sił, które mogą uszkodzić układ nerwowy.
Droga osobowości jest zdecydowanie najpopularniejszą spośród czterech ścieżek. Ta druga droga obejmuje pracę nad sobą, rozwijanie wiedzy i umiejętności, przetwarzanie traum z przeszłości, kształtowanie uważności i otwartości serca oraz dążenie do czynienia dobra. O tej drodze napisano, że jest równą i łatwą ścieżką, lecz zarazem dłuższą, ponieważ prowadzi okrężnymi drogami. Można je rozumieć jako kolejne inkarnacje, które pozwalają zgromadzić potrzebne doświadczenia, dzięki czemu w pewnym życiu można zdecydować się na przejście na trzecią drogę. Na drodze osobowości łatwo jednak zboczyć z kursu, dlatego wymaga ona stałej uwagi i świadomego kierowania sobą.
Droga królewska
Droga Duszy, zwana także drogą świadomości, zawiera niewątpliwie elementy drugiej ścieżki, ponieważ w materialnym świecie konieczne jest rozwijanie i wykorzystywanie osobowości. Istotną różnicą jest jednak to, że trzecią drogę można przejść w ciągu jednego życia – opiera się ona na wewnętrznej gotowości do pozwolenia na śmierć starych form świadomości, aby mogła narodzić się nowa świadomość i związany z nią nowy stan istnienia.
Droga wewnętrznego umierania nie jest naturalnie atrakcyjna dla ego, dlatego nie dziwi fakt, że do dziś tylko nieliczni – około jedna osoba na tysiąc – odważyli się nią podążać. Jednocześnie zauważa się, że ta królewska ścieżka obfituje w liczne dary i wspaniałe objawienia duchowe.
Drogi Ducha nie może przejść żaden człowiek żyjący na Ziemi, ponieważ ludzkie ciało nie jest w stanie wytrzymać wysokich wibracji Ducha. Ta czwarta ścieżka może być osiągnięta dopiero po drugiej stronie zasłony śmierci, przez zmarłych, którzy za życia zdołali zbudować coś na kształt nieśmiertelnego ciała Duszy. Na szczęście ludzie posiadający ciało materialne mogą nawiązać kontakt z Duchem, jednak zawsze odbywa się to za pośrednictwem Duszy, która chroni ich przed bezpośrednim działaniem wysokich wibracji duchowych. Właśnie o tym traktują „Alchemiczne gody”.
Chrystian Różokrzyż nie wie, którą drogę wybrać, dlatego odkłada tę decyzję, siada i bierze kawałek chleba. W tym momencie przylatuje do niego gołębica, a on dzieli się z nią swoim chlebem. Jednak czarny kruk, który również jest w pobliżu, zauważa to i rzuca się na gołębicę, próbując odebrać jej chleb. Gołębica ucieka, a Chrystian Różokrzyż wstaje i biegnie za nią. Udaje mu się przepędzić kruka i w ten sposób uratować gołębicę. Gdy odwraca się, by wrócić do swojej torby podróżnej, wieje tak silny wiatr w przeciwną stronę, że prawie przewraca go na ziemię. Jednak gdy kontynuuje swoją drogę – trzecią drogę, królewską drogę róży i krzyża – wiatr ustaje. Jak można zinterpretować te wydarzenia?
Zewnętrzne obrazy pięknie odzwierciedlają tu wewnętrzne doświadczenia. Kiedy Chrystian Różokrzyż karmi gołębicę swoim chlebem, oznacza to, że zwraca uwagę na wezwanie Ducha, symbolizowanego przez gołębicę, i odpowiada na nie swoją wiarą. Natomiast przepędzając czarnego kruka, który próbuje odebrać chleb gołębicy, wyraża zdecydowane odrzucenie przeszkód wewnętrznych, które chcą pozbawić go wiary.
Gdy praca ucznia na ścieżce inicjacyjnej osiąga pewien etap, zachodzi w nim głęboka przemiana i nie może on już wrócić do dawnego życia. Jeśli spróbuje, zauważy, że nie odpowiada to jego nowemu, wewnętrznemu stanowi. Nie jest już w stanie zachowywać się jak wcześniej, ulegając wpływom świata – silny wiatr przeszkadza mu w tym. Jednak gdy idzie naprzód, podążając za swoją wiarą, wiatr przestaje mu przeszkadzać.
Wspieranie prawdziwego człowieczeństwa
Jeśli szukamy wskazówek, które pomogą nam podejmować decyzje w życiu sprzyjające osiągnięciu prawdziwego człowieczeństwa, możemy skorzystać z następujących porad wywodzących się z „Alchemicznych gadów Chrystiana Różokrzyża”:
– Przypomnij sobie sygnały, które jakiś czas temu pojawiły się w Twoim życiu jako wstępne zwiastuny ścieżki. U Chrystiana Różokrzyża zapowiedź alchemicznych godów pojawiła się siedem lat wcześniej w wizji.
-Nie podejmuj pochopnych decyzji, lecz zachowaj swoje pytania w sercu. Wcześniej czy później stanie się jasne, co masz robić. Chrystianowi Różokrzyżowi przyśnił się sen, który przyniósł mu odpowiedź.
-Skoncentruj się na służbie wobec większej całości i bądź otwarty na przewodnictwo płynące z wyższych sfer. Chrystian Różokrzyż składa przysięgę, że to, co zostanie mu dane, nie posłuży mu do zdobywania chwały i uznania w oczach świata, lecz będzie użyte na chwałę Boga i dla dobra bliźnich. Modli się o boskie prowadzenie w swoim życiu.
-Słuchaj cichego głosu w swoim najgłębszym wnętrzu i dystansuj się od sił, które chcą Cię od niego odciągnąć. Chrystian Różokrzyż karmi gołębicę i przepędza kruka.
Pod koniec drugiego dnia Chrystian Różokrzyż dociera do zamku, który można rozumieć zarówno jako konkretną szkołę misteryjną, jak i jako duchowe pole elektromagnetyczne o wyższej wibracji niż pole naszego zwykłego świata – dostępne dla każdego, kto w swoim wnętrzu słyszy wezwanie Ducha, niezależnie od tego, czy należy on do jakiejkolwiek szkoły misteryjnej, czy nie.
Aby wejść do zamku, Chrystian Różokrzyż musi przejść przez trzy bramy i minąć trzech strażników. Nad bramami widnieją następujące napisy:
– Dawajcie, a będzie wam dane. (Łukasz 6:38)
– Trzymajcie się z dala, niegodni.
– Cieszę się razem z tobą. Smucę się razem z tobą.
Przy pierwszej bramie Chrystian Różokrzyż oddaje swój list z zaproszeniem oraz wodę, a w zamian dostaje drugi list i pieczęć z napisem: nadzieja i miłość. Przy drugiej bramie przekazuje strażnikowi drugi list oraz sól, a w odpowiedzi zostaje mu wręczony kolejny dokument z inskrypcją: sól oczyszczająca. Obok tej bramy leży lew, a młoda dama zapala światła. Obaj strażnicy stojący u bramy z radością go witają. Przy trzeciej bramie Chrystian otrzymuje trzecią pieczęć z napisem: gość weselny pana młodego. Następnie zostaje zapisany, ostrzyżony i obdarowany nową parą butów. Tak przygotowany może wejść do komnaty zamkowej, w której ma się dokonać ceremonia alchemicznych zaślubin.

